Strona wykorzystuje pliki cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką Prywatności.

Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce lub konfiguracji usługi.

Zamknij
Polish (Poland)Deutsch (DE-CH-AT)English (United Kingdom)

WBZ

środa, 07 listopada 2012

Rajd na Ślężę – relacja studentów kierunku Dyplomacja Europejska Wyróżniony

Napisane przez  Alicja Kuropatwa
Oceń ten artykuł
(0 głosów)

Jak co roku, dzięki uprzejmości Dyrekcji CSNE, wszyscy studenci kierunku Dyplomacja Europejska mieli okazję do wzięcia udziału w rajdzie na Ślężę. Dzięki temu, 15 października br. zgromadziliśmy się licznie o poranku i z uśmiechami na twarzach razem z naszymi wykładowcami ruszyliśmy w stronę zamierzonego celu.

 

Tego dnia pogoda była wymarzona do wędrówki. Nic zatem dziwnego, że pełni zapału ruszyliśmy pod górę. Po chwili entuzjazm został nico ostudzony, gdyż większość z nas nie zdawała sobie sprawy z trudności, które na nich czekały. Zderzenie z rzeczywistością było dla niektórych dość brutalne, nie trzeba było długo czekać na pierwszych „przystankowiczów”. Hasło „postój” lub „przerwa” dało się słyszeć dość często, bo trasa, którą przemierzaliśmy, mimo że urokliwa, nie należała do najłatwiejszych.



Taka forma odpoczynku była zdecydowanie niezbędna, niektórzy po drodze potrzebowali kilku przystanków, żeby się „dotlenić”. Po niecałych dwóch godzinach pierwszym uczestnikom udało się szczęśliwie dotrzeć na szczyt, skąd rozpościerał się widok warty trudnej wędrówki. Kolejni sukcesywnie osiągali cel i tak powoli okolice położonego tam schroniska zapełniały się zdyszanymi uczestnikami rajdu. Na ostatnich trzeba było czekać nawet kolejne pół godziny, ale w końcu wszyscy podołali zadaniu i nikt na szczęście nie zawrócił w połowie drogi. Jeśli chodzi o wyścig wykładowców ze studentami na szczyt, to można go chyba rozstrzygnąć na remis.

 

Niektórzy od razu chcieli przystąpić do jedzenia kiełbasek (nic dziwnego, tak pięknie pachniały), ale żeby zasłużyć na przyjemności, trzeba najpierw dokończyć obowiązki. Zgromadziliśmy się w budynku schroniska, żeby wysłuchać kilku krótkich wystąpień. Głos najpierw zabrał prof. Krzysztof Ruchniewicz. Nikt nie ma większej wiedzy o działalności Centrum niż jego Dyrektor, w związku z tym szczegółowych informacji dotyczący CSNE najlepiej wysłuchać właśnie od niego.

 

Profesor wyjaśnił również, dlaczego wspinaliśmy się najtrudniejszym szlakiem – jak stwierdził, „nic, co jest wartościowe nie przychodzi łatwo i bez wysiłku, a że podobnie jest z nauką w Centrum i naszymi sukcesami, to taki spacer można uznać za dobrą rozgrzewkę i przetarcie”. Dyrektor CSNE zaproponował nam również, start w dorocznych regatach na Odrze, szumnie zapowiadając ewentualne zwycięstwo w takim pojedynku kadry naukowej.


Następnie wysłuchaliśmy prof. Marka Zybury, który opowiedział nam pokrótce o historii Ślęży i leżącej u jej podnóża Sobótki. Było trochę o zakonnikach, którzy kiedyś tam urzędowali, trochę o hucznych zabawach niegdyś tam organizowanych, trochę o rzeźbach, które mijaliśmy po drodze, słowem – o wszystkim, czego wcześniej nie wiedzieliśmy, a co nas niezwykle zaskoczyło.

 

Potem prezes Koła Naukowego Studentów Dyplomacji Europejskiej, Bartosz Rutkowski, przedstawił jego profil, najbliższe plany na przyszłość i zaprosił do aktywnej działalności. W końcu przyszedł czas na najprzyjemniejszą część, czyli grillowane kiełbaski, które na nas czekały.


Po posiłku, mogliśmy w pełni rozkoszować się piękną okolicą szczytu Ślęży i bardziej zintegrować. Pierwszoroczniacy, jak nakazuje tradycja, udali się do lasu, żeby zebrać trochę chrustu. Z zadania, mimo początkowych trudności, wywiązali się na tyle dobrze, że udało się bez problemu rozpalić ognisko. Skoro był już ogień, to nie mogło też zabraknąć muzyki. Ta, jak wiadomo, najlepiej sprzyja integracji, toteż wszyscy zgromadzeni wokół ogniska, prezentowaliśmy swoje umiejętności wokalne. Nasze występy nie byłyby na pewno tak dobre, gdyby nie gitarzystka Natalia z drugiego roku, która nam przy nich akompaniowała.

Pozostali natomiast wybrali nieco inną formę zabawy – grę w piłkę i frisbee. Czas mijał w dobrej atmosferze i zanim się zorientowaliśmy, trzeba było schodzić z na dół. Droga powrotna okazała się nieco krótsza i łatwiejsza niż wspinaczka. W autokarze, mimo ogólnego, aczkolwiek przyjemnego zmęczenia, zadowoleni żywo dyskutowaliśmy i snuliśmy plany na przyszłoroczny rajd. Kolejna godzina jazdy z powrotem i byliśmy we Wrocławiu. Ogólnie wycieczkę można uznać za udaną, wracaliśmy, choć bardziej zmęczeni, to szczęśliwsi niż wyjeżdżaliśmy, nie było widać w tłumie studentów smutnych twarzy. Oby więcej takich wyjazdów integracyjnych!


Magdalena Maj i Adrian Orlicki  - studenci kierunku Dyplomacja Europejska
 



 

Czytany 5714 razy Ostatnio zmieniany wtorek, 13 listopada 2012 13:28